Loading...
Aktualnosci
06/05/2009

Dwie drogi ministra spraw zagranicznych


Jeżeli komukolwiek przychodzi do głowy, żeby zrezygnować z jakiegokolwiek istotnego elementu polskiej polityki zagranicznej w zamian za to, że na kilka godzin przyjedzie do Polski premier Rosji, to nie dobrze świadczy o kondycji tych, którzy odpowiadają za polską politykę zagraniczną - mówi Paweł Kowal w rozmowie.


Z posłem Pawłem Kowalem (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, rozmawia Anna Wiejak

- Minister Radosław Sikorski rozpoczął dwudniową wizytę w Moskwie. Z zapowiedzi wynika, że będą to rozmowy bardzo trudne. Na ile uda się ministrowi zająć twarde stanowisko względem Rosji i w sposób konkretny przedstawić swoje argumenty?

- Są dwa możliwe scenariusze tej wizyty. Taki, w którym minister Sikorski powtórzy wszystkie istotne polskie postulaty i poruszy problemy ważne w stosunkach polsko-rosyjskich oraz będzie rozmawiał o sprawach dotyczących gospodarki, energetyki i tych, które odnoszą się do problemów historycznych. Powinna zostać przyjęta taka droga, czyli wypowiadanie się wobec Rosji z szacunkiem i spokojem, ale jednocześnie jasno, bez niedomówień prezentując polskie interesy. Jest możliwa druga droga, w której polscy dyplomaci czy politycy w najbliższych miesiącach będą unikali trudnych tematów w rozmowach z Rosją, dlatego że jest tajemnicą poliszynela, iż rząd potencjalną wizytę premiera Putina w Polsce traktuje jako szansę na podreperowanie swojego wizerunku jako rządu skutecznego w sprawach międzynarodowych. Jeżeli minister przyjąłby tę drugą drogę, byłoby to niedobre dla polskiej polityki zagranicznej.

Jaka, Pana zdaniem, powinna być reakcja strony polskiej, jeżeli Rosja postawi nam swoiste ultimatum: albo wizyta w Polsce premiera Władimira Putina, albo dotychczasowa polityka, w tym tarcza antyrakietowa.

- Jeżeli komukolwiek przychodzi do głowy, żeby zrezygnować z jakiegokolwiek istotnego elementu polskiej polityki zagranicznej w zamian za to, że na kilka godzin przyjedzie do Polski premier Rosji, jeżeli w ogóle zadajemy sobie takie pytania, to już samo to nie świadczy dobrze o kondycji tych, którzy odpowiadają za polską politykę zagraniczną. Nie widzę żadnej możliwości, żeby prowadzić politykę w ten sposób.

Jeden z przedstawicieli MSZ stwierdził, że Rosja traktuje nas bardziej serio niż kiedykolwiek. Pytanie, czy rzeczywiście, gdyż przyznam, że tego nie zauważyłam.

- Nie ma oczywiście podstaw do podobnych twierdzeń. Ja również, podobnie jak pani redaktor, tego nie zauważyłem, jeśli uwzględnimy fakt, że jesteśmy w Unii Europejskiej i NATO, o czym niektórzy chyba zapominają. Jeżeli wziąć pod uwagę, że w zeszłym tygodniu został, w moim przekonaniu, ostatecznie pogwałcony tzw. plan Sarkozy'ego, ponieważ Rosja de facto zmilitaryzowała wewnętrzną granicę pomiędzy Osetią, Abchazją a Gruzją, jeśli wziąć pod uwagę stosunek Rosji do obecnych manewrów NATO, a my przecież jesteśmy członkiem Sojuszu. Żeby zatem wygłosić zdanie, że Rosja poważniej traktuje nas jako partnerów, trzeba mieć kompletnie zamknięte oczy na rzeczywistość. Myślę, iż urzędnicy, dyplomaci powinni ostrożniej brać udział w akcjach propagandowych rządu, dlatego że jednak rola dyplomaty to również pewna powściągliwość i gotowość do służenia państwu w różnych kontekstach politycznych.

Pod koniec maja w Warszawie odbędzie się trójstronna polsko-niemiecko-rosyjska konferencja historyczna poświęcona paktowi Ribbentrop - Mołotow. Strona rosyjska już dzisiaj zapowiada, że liczy na to, iż strona polska zaakceptuje forsowany przez nią relatywizm historyczny.

- Pani pytanie najlepiej pokazuje, że niestety nie mamy do czynienia z postępem w relacjach polsko-rosyjskich. Nie dosyć, że Rosja wycofuje się z wcześniejszych ustaleń w sprawie Katynia, które i tak nie oddawały w pełni prawdy, a część dokumentów dotyczących mordu katyńskiego do dzisiaj nie została udostępniona, to teraz okazuje się, iż rewizji może zostać poddany sens wybuchu II wojny światowej i ataku na Polskę ze strony Niemiec i Rosji.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: Nasz Dziennik