Loading...
Aktualnosci
09/08/2008

Gruzja to nasz strategiczny sojusznik



    W związku z sytuacją w Gruzji zamieszczamy tekst Pawła
    Kowala, który został opublikowany na salononie24.pl.
   
W związku z bezprecedensowym pogwałceniem integralności terytorialnej Gruzji przez Federację Rosyjską publikujemy teksty oraz apele związane z sytuacją w Gruzji.

9 sierpnia 2008, salnon24.pl :

"Polska a sprawa gruzińska. Bilans dnia"

Polska zadziałała wspólnie, Polska powiedziała jednym głosem, a właściwie dobrze skoordynowanym chórem. Podobnie jak w czasie szczytu NATO w Budapeszcie doszło do bliskiej współpracy prezydenta i rządu. Rano Lech Kaczyński rozmawiał z Donaldem Tuskiem. Potem było spotkanie z Radkiem Sikorskim. Powstał sztab, w skład którego oprócz Sikorskiego weszli też Stasiak i Jacek Cichocki. Osobista kompetencja i sposób bycia Jacka Cichockiego na pewno bardzo pomagają sprawie. Dlatego z punktu widzenia celów polskiej polityki dzień kończy się bardzo dobrze. Prezydent przez cały dzień konsultował się z polskimi i europejskimi politykami, czego efektem jest wspólne oświadczenie szefów państw Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.Oświadczenie prezydenta, moim zdaniem nie było ani trochę za ostre. Oceniam je jako właściwe, opisujące trafnie stan rzeczy (jest agresja? -jest, pogwałcone prawo międzynarodowe? -pogwałcone, wiadomo, kto na kogo najechał? -wiadomo). Dziś nie czas na dzielenie włosa na czworo, zajmą się tym historycy czy politolodzy, dla polityków i prawników sprawa jest klarowna, chyba, że ktoś się boi to przyznać, żeby sobie nie psuć wakacji. Czy Saakaszwili jest porywczy? Tak. Ale czy on jeden? Czy w 1939 nie mówiono, żę Beck jest doktrynerem, a Mościcki nieudolny? Czy gdyby nie było Saakaszwilego Rosja prowadziłaby inną politykę. Łukaszenka jest chyba idealnym przeciwieństwem Saakaszwilego (z całą słabością tego porównania) i nie ma z Moskwą wiele lżej.Sikorski i Cichocki prowadzili przez cały dzień prowadzili działania w imieniu rządu: efekt, to faktyczne „uruchomienie" UE i NATO: zaplanowane na przyszły tydzień spotkania szefów dyplomacji i szefów rządów państw UE. Szczególnie warte uwagi są słowa Carla Bildta, którego stanowisko (potrzeba mocnej reakcji, spostrzeżenie, że argumenty rosyjskiej propagandy przypominają argumenty niemieckie podczas inwazji na Europę środkową w 1939 r.) bardzo wzmacnia polskie starania. Dziwna na tym tle jest enuncjacja wiceministra spraw zagranicznych Niemiec. Gernot Erler powiedział, że od jakiegoś czasu dostrzegał "coraz bardziej niepokojące sygnały", że prezydent Saakaszwili chciałby za pomocą wojska uregulować kłopoty z Osetią. Erler stoi na stanowisku, żę walki, które wybuchły są zerwaniem zawieszenia broni z 1992 roku. "W tej mierze ten, kto podejmuje próbę działania z użyciem wojska, narusza prawo międzynarodowe" - powiedział Erler. Pytanie tylko, czy już kilka wcześniejszych incydentów z udziałem rosyjskiego lotnictwa nie stanowiło naruszenia. Wypowiedź Erlera jest jednak potencjalnie poważniejsza skutkach, bo stawia kwestię, czy jego interpretacja nie zadomowi się w Europie. Byłoby to bardzo groźne.
Dobrze, że prezydent Kaczyński udostępnił swoją stronę www prezydentowi Gruzji. To sygnał, że bierze pod uwagę rolę propagandy w tej wojnie. Wczoraj, jednym z pierwszych działań przeciwników Gruzji było zablokowanie oficjalnych gruzińskich stron i zagłuszenie telefonów komórkowych. Efekt był piorunujący, choć widoczny jeszcze i dzisiaj. Nie przywykli do wojny dziennikarze tworzyli swoje informacje na podtawie rosyjskich źródeł, co odbiło się i na jakości informacji i na jakości komentarzy, można to ocenić po większości dzisiejszej porannej prasy. Dziennikarz piszący, czy mówiący o wojnie musi niestety włożyć więcej wysiłku w przygotowanie się do przekazywania PRAWDY, musi dokładniej weryfikować dane i uważać by nie powtarzać mimowolnie frazesów propagandy typu: „Gruzja zaatakowała Osetię, Rosja odpowiedziała" lub „Inwazja Gruzji, odpowiedź Rosji".
Tymczasem w Gruzji naprawdę zaczęła się wojna. Wydaje się, że w prawnym sensie jest tu całkowicie wystarczająca jednostronna deklaracja Saakaszwilego (może wypowie się jakiś specjalista od prawa międzynarodowego?). Powstaje tylko pytanie, co w takim razie ze stosunkami dyplomatycznymi rosyjsko-gruzińskimi. Faktycznie zresztą rozmach inwazji rosyjskiej jest taki, że trudno już to chyba będzie przedstawić jako „incydent". Rosja ewidentnie przesadziła i czeka na reakcję. Od reakcji Europy i Stanów zależy więcej niż dzisiaj sadzimy. Dla polskiej polityki zagranicznej ta sytuacja jest być może sprawdzianem od którego zależy więcej niż sobie możemy wyobrazić.

Pałac Prezydencki

9 sierpnia 2008 r. w związku z sytuacją w Gruzji, Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński spotkał się w Pałacu Prezydenckim z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Po spotkaniu Prezydent RP poinformował o wspólnej deklaracji w sprawie sytuacji w Gruzji uzgodnionej wraz prezydentami: Republiki Lietwskiej Valdasem Adamkusem, Republiki Łotewskiej Valdisem Zatlersem i Republiki Etońskiej Toomasem Hendrikiem Ilvsem.

Tekst deklaracji