Categories: Aktualnosci
Date: 25/05/2009
Title: Trudno się ocenia samego siebie
| - Myślę o wspieraniu inicjatyw dotyczących rozwoju nauki, nowoczesnych technologii i transportu. Stworzę na terenie Małopolski sieć biur z poradami prawnymi - mówi w rozmowie z Gazetą Krakowską 21 maja 2009 Paweł Kowal. Czytaj więcej |
Małgorzata Iskra: Jak Pan postrzega przyszłą pracę w Parlamencie Europejskim: jako szczebel w politycznej karierze czyjej uwieńczenie?
Paweł Kowal: Liczę na rozwój tego, czym się dotychczas zajmowałem. Jako poseł polskiego Sejmu i wiceminister spraw zagranicznych interesowałem się m.in. polityką wschodnią i energetyczną oraz stosunkami między Unią Europejską a Rosją.
M.I.: Te zainteresowania podziela wielu europarlamentarzystów. Co Pan sądzi o przyjętym przez Komisję Europejską i Radę Europy raporcie Janusza Onyszkiewicza dotyczącym stosunków i negocjacji UE - Rosja?
P.K.: Zawiera wiele wartych uwagi sądów. Problem w tym, że bardzo wielu polityków decydujących dzisiaj w Unii nie rozumie, że Kreml uległość traktuje jako słabość, i posuwa się dalej i dalej, czego przykładem są naciski energetyczne na sąsiadów -także na kraje Unii - czy agresja na Gruzję. Autor raportu ma rację, że w nowej umowie o partnerstwie i współpracy UE - Rosja trzeba zawrzeć przejrzyste zasady rozwiązywania sporów. Jest tylko pytanie, na ile jest w stanie wpływać na to, by sprawy rzeczywiście szły w tym kierunku.
M.I.: A co by Pan zmieniał w tych stosunkach?
P.K.: W Unii Europejskiej istnieje deficyt krytycznego myślenia o relacjach z Rosją, podobnie jest w Polsce. Uważam, że lepsza jest rzetelna rozmowa niż czynienie naiwnych ustępstw, jak to się dzieje obecnie. Dziś politycy kontakty z Rosją podporządkowali bieżącym sprawom politycznym, na przykład, żeby premier Putin nie odwołał wizyty w Polsce.
M.I.: Ma Pan swój wzór europosła?
P.K.: To na pewno taki człowiek, który nie odrywa się od spraw regionu. Jednak europarlamentarzyści muszą patrzeć na interesy całego kraju, tylko wówczas polskie regiony będą silniejsze. Liczenie, że na przykład Wielkopolska wyprzedzi Podlasie i sobie coś „załatwi” w Brukseli, to szkodliwa naiwność. Trzeba działać razem, a nie budować bariery. Lecz dla mnie Małopolska i uczestnictwo w jej sprawach to gwarancja, że polityka nie oderwie mnie od codziennych spraw. Uczestniczyłem w nich nawet wówczas, gdy byłem wiceministrem spraw zagranicznych.
M.I.: W rankingu europosłów wysokie miejsce zajmuje Jerzy Buzek, poważny kandydat na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Czy poprze Pan jego kandydaturę?
P.K.: Tak. Problem w tym, że tymczasem tej kandydatury nie udało się uzgodnić PO nawet w ramach Europejskiej Partii Ludowej.
M.I.: Co Pan jako kandydat do Parlamentu Europejskiego może oferować temu forum?
P.K.: Doświadczenie polityczne, otwarcie na tematykę wschodnią, duże doświadczenie w problemach polityki kulturalnej. Mam też świadomość, że polscy posłowie do PE muszą być gotowi do podejmowania inicjatyw zmierzających do zmniejszenia skutków kryzysu.
M.I.: Pytałam o zalety. Żeby uniknąć zakłopotania, proszę też o podanie swoich słabych punktów.
P.K.: Trudno się ocenia samego siebie. Jeśli zostanę wybrany, podejdę do nowego zadania z wielką pasją. Mam nadzieję znaleźć w sobie dużo determinacji i siły, by występować w imię praw rodziny, poszanowania dla życia, ochrony słabszych i solidarności między ludźmi
M.I.: Czego mogą się po Panu spodziewać małopolscy wyborcy?
P.K.: Od dwóch kadencji jestem posłem na Sejm z Małopolski, więc znam potrzeby regionu. Jeśli zostanę wybrany, będę w Brukseli lobbował na rzecz ważnych dla nas spraw. Myślę o wspieraniu inicjatyw dotyczących rozwoju nauki, nowoczesnych technologii i transportu. Stworzę na terenie Małopolski sieć biur z poradami prawnymi.
M.I.: Jakie będą główne zadania PE w nadchodzącej kadencji?
P.K.: Przede wszystkim uchwalenie budżetu, oby korzystnego dla Polski. Na pewno przekazanie sygnału potwierdzającego gotowość do przyszłego rozszerzenia Unii Europejskiej o naszych wschodnich sąsiadów. Dla Polski ważna będzie batalia o dopłaty dla rolnictwa -na razie w krajach „starej” Unii są one wyższe niż w „nowej” - oraz fundusz spójności
M.I.: Jaka powinna być Unia za kilka lat?
P.K.: Bardziej niż dotąd zintegrowana. Integrowana w oparciu o państwa narodowe zachowujące swoje tradycje narodowe, kulturowe, religijne. Unię akceptuję i myślę o niej tak jak większość Polaków: chcę, by była silna. Jednak wiem, że można to osiągnąć jedynie poprzez rolę silnych państw narodowych.
M.I.: A jakiej Europy chciałby Pan dla swoich dzieci?
P.K.: Jeśli Europy nie zdominują egoizmy dużych państw i integracja będzie przebiegała w oparciu o poszanowanie mniejszych państw, będzie się ona rozwijała w dobrym kierunku. Tylko silna wewnętrznie Unia Europejska sprawi, że Europa pozostanie partnerem dla Stanów Zjednoczonych i innych silnych regionów świata. Lecz to perspektywa kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat
M.I.: Czy wzorem europosłów PiS minionej kadencji deklaruje Pan przynależność do frakcji, która z racji niewielkiej liczby członków nie odgrywa ważnej roli na parlamentarnym forum?
P.K.: W nowej kadencji konserwatyści, po dołączeniu m.in. kolegów z Wielkiej Brytanii i czeskiej ODS, mają szansę stworzyć liczącą się konserwatywną rodzinę. Lepiej siłę mierzyć skutecznością. A przypomnę, że to nie posłowi Bogusławowi Sonikowi z frakcji chadeckiej, ale konserwatyście Marcinowi Libickiemu udało się przeforsować raport w sprawie gazociągu północnego
M.I.: Czy namawia Pan do głosowania w wyborach do PE? Powszechnie się uważa, że niższa frekwencja będzie sprzyjać PiS-owi.
P.K.: I namawiam, i uważam - tak jak prezydent RP - że wszyscy powinni to czynić. Liczenie przez kogokolwiek na zyski wskutek małej frekwencji jest małostkowe. Dlatego my, kandydaci PiS, jeździmy od wsi do wsi i od miasta do miasta i mówimy: idźcie do wyborów, namówcie sąsiadów.
M.I.: Jak Pan prowadzi przedwyborczy dialog?
P.K.: Dużo spotkań wyborczych. Ludzie, znając moje zainteresowania, pytają głównie o politykę międzynarodową, a także o relacje między regionem i Unią. Planuję także uruchomić ponadpartyjny ekspercki projekt internetowy dotyczący energetyki, bo to jedna z najważniejszych spraw polskiej polityki. Moja kampania wyborcza obejmuje w pewnym sensie ostatnie lata pracy w Małopolsce, szczególnie zachodniej, skąd zostałem wybrany do Sejmu. Teraz przyjdzie czas oceny tego, co zrobiłem.
źródło: www.pis.org.pl